Artykuły
Wojna i podwójna lojalność na średniowiecznym pograniczu polsko-ruskim
Średniowieczne pogranicze polsko-ruskie to płynna strefa, która rozciągała się od Karpat poprzez dzisiejszą wschodnią Lubelszczyznę aż po Brześć. Obszar ten zazwyczaj kojarzymy z konfliktami, np. o tzw. grody czerwieńskie, które w X–XI w. kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk. Tymczasem głębszy wgląd w źródła ruskie może ukazać nam nieco odmienne i bardziej ludzkie oblicze ówczesnego sąsiedztwa.
„Przyszedł Bolesław ze Światopełkiem na Jarosława z Lachów. Jarosław zaś zebrał Ruś i Waregów i Słowien i poszedł przeciw Bolesławowi i Światosławowi i przyszedł do Wołynia. I stanęli na obydwu brzegach rzeki Bug. Miał Jarosław piastuna i wojewodę o imieniu Budy. Zaczął [on] lżyć z Bolesława mówiąc: «Przebiję oszczepem cielsko twoje tłuste!». Był bowiem Bolesław wielki i ciężki, więc na koniu nie mógł siedzieć, ale był [przy tym] rozważny. I rzekł Bolesław do drużyny swojej: «Jeśli wam nie żal tej zniewagi ja sam zginę!». Wsiadł na konia i wjechał do rzeki, a za nim wojowie jego. Jarosław zaś nie dał rady przygotować się [do walki] i zwyciężył Bolesław Jarosława”. Ten barwny i w miejscami komiczny fragment najstarszego i najsłynniejszego dzieła średniowiecznego ruskiego dziejopisarstwa, czyli dwunastowiecznej „Powieści minionych lat”, odnosi się do bitwy stoczonej w 1018 r. na początku słynnej wyprawy Bolesława Chrobrego (967–1025) na Kijów. Polem starcia stał się rejon grodu Wołyń koło dzisiejszego Hrubieszowa, a nade wszystko sam Bug – rzeka, która dziś jest dla nas symbolem wschodniej granicy Polski, a którą także średniowieczni Rusini kojarzyli z sąsiedztwem z „Lachami” (tak właśnie w ich języku, nota bene niezwykle podobnym do ówczesnej polszczyzny, zwykło się określać Polskę i jej mieszkańców). Narrator przenosi nas zatem na polsko-ruskie pogranicze, które ukształtowało się w ciągu kilku dekad, na przełomie X i XI w. Okres dużych zmian terytorialnych w tej części Europy zakończył się kilkanaście lat po opisanym wyżej starciu. W chwili upadku pierwszej monarchii piastowskiej książę kijowski Jarosław Mądry (?–1054) odzyskał dla Rusi tereny nadbużańskie, a miejscową ludność przesiedlił w głąb swojego państwa, nad rzekę Roś.
Średniowieczne ruskie latopisy i kroniki pełne są opisów bitew i potyczek Rusinów i ich książąt z „obcymi”: najazdów koczowników i wypraw przeciw nim (w tym na Pieczyngów i Połowców) czy muzułmańskich Bułgarów nadwołżańskich, wojen z Piastami i Arpadami oraz leśnych starć z Litwinami i Jaćwingami. Opis bitwy nad Bugiem znakomicie pokazuje sposób, w jaki średniowieczni autorzy wyobrażali sobie pogranicza. Ale źródła narracyjne w rodzaju „Powieści minionych lat”, podobnie jak polskie kroniki Anonima Galla i Wincentego Kadłubka, zazwyczaj oddają perspektywę elit prowadzących wielką politykę. Na ich kartach kresy są areną konfliktu, przedmiotem sporu i strefą starcia z sąsiadem, podczas gdy informacje o realiach życia tamtejszej ludności są wyjątkiem.
.png)
Pogranicze to teren, na którym obok siebie żyją poddani różnych władców i ludzie różnych kultur, religii i języków. Taki obszar to zatem nie tylko przedmiot wielkiej gry, ale miejsce regularnego spotkania z „obcym”, który staje się po prostu sąsiadem – kimś bliskim! Ludzie średniowiecza nie znali słupów granicznych, które co do centymetra wyznaczałyby zasięg terytorium danego państwa. Anonim zwany Gallem (początki XII w.) przypisuje co prawda Bolesławowi Chrobremu ustawianie „żelaznych kolumn” nad Soławą, ale należy odczytywać to raczej w kategorii symbolu trwałej „granicy”. Rubieże miały wówczas charakter płynnych stref, w których wpływy dwóch (lub więcej) centrów politycznych przeplatały się w gąszczu puszcz i pustek osadniczych. Zatem to, że Rusinom Bug kojarzył się z „granicą” z Polską nie wyklucza faktu, że ważne ruskie grody, takie jak słynny Czerwień, znajdowały się na zachód od linii tej rzeki, zaś w sytuacji konfliktu „Lachów” gnano aż do Wieprza, bo dopiero za nim zaczynały się właściwe ziemie Piastów. Sytuację tę znakomicie oddaje słowo „ukraina”. Obecnie znamy je jako nazwę własną kraju będącego spadkobiercą dawnej Rusi, ale pierwotnie, w języku staroruskim, oznaczało „kraniec”, teren na skraju (u kraju) państwa.
Aby dostrzec bardziej pokojowy wymiar średniowiecznego polsko-ruskiego pogranicza przenieśmy się z roku 1018 o dwieście lat później. Co najmniej od połowy XII w. Ruś nie stanowiła już względnie jednolitego organizmu, lecz była konglomeratem co najmniej kilkudziesięciu mniejszych i większych państw i państewek, rządzonych przez różne gałęzie książęcej dynastii Rurykowiczów. Na jej czele stał książę kijowski, ale od lat 30. XII w. jego zwierzchność miała charakter symboliczny. Sytuacja ta przypominała zresztą równoczesne jej wydarzenia w Polsce, ogarniętej rozbiciem dzielnicowym. W XIII w. na dzisiejszym trójstyku Ukrainy, Polski i Białorusi ukształtowało się jedno z potężniejszych państw – władztwo Romanowiczów. Można powiedzieć, że istotą tego organizmu, władanego przez synów zmarłego w 1205 r. Romana Mścisławowicza: Daniela (ok. 1201–1264) i Wasylka (ok. 1203–1269), była pograniczność. W 1241 r. książęta ci formalnie przyjęli status poddanych i urzędników chana (baskaków), ale starali się dążyć do uzyskania jak największej niezależności od azjatyckich najeźdźców, m.in. poprzez zbliżenie ze światem łacińskim. Położenie geograficzne sprawiało, że na ich ziemiach ścierały się wpływy ruskie, polskie i węgierskie, co znajdowało odzwierciedlenie także w sferze kulturowej i religijnej. Starszy z braci wychowywał się na dworze węgierskich Arpadów, a po niszczycielskim najeździe mongolskim z lat 1237–1241 założył nową siedzibę w Chełmie, gdzie połączyły się ruskie i zachodnie wzorce architektoniczne. W 1253 r. przyjął też w Drohiczynie koronę królewską z rąk legata papieskiego. Daniel położył ogromne zasługi na rzecz odbudowy swego państwa po tragedii najazdu Batu Batu (niekiedy nazywany Batu-chanem, 1205-1255) - wnuk Czyngis-chana, władający częścią imperium obejmującą Chorezm oraz step uralsko-kaspijski. W latach 1237-1241 dokonał podboju Rusi. Założone przez niego państwo od XVI w. określa się mianem Złotej Ordy, wnuka Czyngis-chana i założyciela Złotej Ordy, zaś w Polsce kojarzymy go często jako domniemanego założyciela Lwowa. Na dworach Romanowiczów przez całe XIII stulecie powstawało niezwykłe dzieło historiograficzne – „Kronika halicko-wołyńska”. Spisano ją wprawdzie w języku staroruskim, ale pod względem gatunkowym bliższa jest zachodnim kronikom dynastycznym. Odzwierciedla nową perspektywę polityczną, w ramach której punktem odniesienia pozostaje przede wszystkim tożsamość lokalna, a w mniejszym stopniu Ruś jako całość. Jest to opowieść o czynach Daniela, Wasylka i ich potomków, w której znakomicie widoczne są nie tylko meandry wielkiej polityki, ale także lokalne niuanse, w tym realia życia na pograniczu z Polską.
Relacje Romanowiczów z Piastami były bardzo złożone. Wychodząc z pozycji walczących o ojcowiznę protegowanych Leszka Białego (ok. 1184–1227) i węgierskiego króla Andrzeja II (1176–1235), Daniel i Wasylko zdołali z czasem osiągnąć pełną niezależność. Sąsiedzi zza Buga i Wieprza bywali zarówno przeciwnikami, jak i sojusznikami, a sytuacja ta potrafiła być niezwykle dynamiczna. W 1264 r. Daniel zmarł, zaś w państwie Romanowiczów powoli rozpoczynała się walka o prymat. Jeszcze za życia króla stosunki małopolsko-ruskie uległy pogorszeniu, gdyż wojska Daniela i Wasylka, wówczas już poddanych mongolskich, weszły w skład sił koczowników najeżdżających dominium Bolesława Wstydliwego (1226–1279). Zawarta w 1262 r. w Tarnawie, na samym styku dwóch państw, ugoda okazała się nietrwała. Wkrótce po śmierci króla Rusi Bolesław Wstydliwy wykorzystał sytuację i przy wsparciu litewsko-jaćwieskich posiłków najechał zachodnie kresy sąsiada. Wojna z lat 1265–1266 znalazła oddźwięk zarówno na kartach polskich kronik i roczników, jak i we wspomnianej kronice ruskiej, gdzie odnaleźć możemy obszerny i bogaty w detale opis działań wojennych. Paradoksalnie jednak w zachowanej na łamach Kroniki halicko-wołyńskiej relacji odnoszącej się do konfliktu zbrojnego dostrzec możemy niezwykłe świadectwo przyjaznych stosunków ludzi będących poddanymi różnych władców: „I od wtedy wstąpili w stan wojny. I zaczęli Lachowie wojować około Chełma. Wojewodowie zaś byli z nimi Sięgniew, Warsz, Sułko, Nieustęp i nie zdobyli niczego. Zbiegli bowiem się byli [ludzie] do grodu, albowiem wieść byli przekazali im Lachowie ukrainianie”.

Grody graniczne, np. Chełm, były nie tylko centrami władzy, ale pełniły także funkcję refugialną – okoliczna ludność mogła schronić się w nich w sytuacji zagrożenia. Tak też stało się, gdy Bolesław Wstydliwy najechał na ziemie Romanowiczów, których centrum znajdowało się – paradoksalnie – na pograniczu (Chełm od Lublina, który był pierwszym większym miastem po stronie polskiej, dzieli zaledwie 70 km). Celem pana Krakowa i Sandomierza nie był podbój, a bardziej akcje łupieskie wymierzone w miejscową ludność. Polskie wojska nie zdołały jej jednak wyrządzić większej krzywdy, gdyż Rusini z pogranicza zostali ostrzeżeni przez polskich „ziomków”. Kronikarz określił ich unikalnym dla literatury średniowiecznej, bardzo charakterystycznym mianem „Lachów ukrainian”. Wspomniał zatem o „Lachach” żyjących na skraju swojego państwa, nieopodal pierwszych osad podlegających władzy Romanowiczów. Ludzie ci dzielili ze sobą pograniczną przestrzeń, znali się nawzajem i utrzymywali stosunki, które mogły okazać się ważniejsze od lojalności względem księcia z Krakowa. Z jego punktu widzenia ta „podwójna lojalność” własnych poddanych ze wschodniego pogranicza, którzy zatroszczyli się o bezpieczeństwo ruskich sąsiadów, była zapewne zdradą. W oczach chełmskiego kronikarza było to zaś zrozumiałe zjawisko.
Średniowieczne „granice” dzieliły ludzi doraźnie. Najeżony słupami granicznymi i patrolowany przez pograniczników brzeg Bugu to domena naszego świata. 800 i 1000 lat temu pogranicza raczej łączyły, stanowiąc nie tylko pole wielkiej polityki, ale i miejsce formowania się więzi międzyludzkich. Czy powinno zatem dziwić, że odzyskawszy nadbużańskie tzw. grody czerwieńskie przebiegły i skuteczny książę Jarosław Mądry oraz jego brat Mścisław „wielu Lachów przywiedli [na Ruś] i rozdzielili ich”?
Literatura:
- Bartnicki Mariusz, „Polityka zagraniczna księcia Daniela Halickiego w latach 1217–1264”, Lublin 2005.
- Dąbrowski Dariusz, „Daniel Romanowicz, król Rusi (ok. 1201–1264). Biografia polityczna”, Kraków–Bydgoszcz 2021.
- Jusupović Adrian, „Kronika halicko-wołyńska w latopisarskiej kolekcji historycznej”, Kraków–Warszawa 2019.
- „Od Grodów Czerwieńskich do linii Curzona. Dzieje środkowego Pobuża w wiekach średnich oraz postrzeganie formowania się wschodniej granicy Polski w historiografii XVIII–XXI w.”, t. 2, red. Marcin Wołoszyn, Kraków–Leipzig–Rzeszów–Warszawa 2017.
________
Dr Arkadiusz Filip Siwko (ur. 1996 r.) mediewista, autor publikacji dotyczących dziejów średniowiecznej Rusi, jej kontaktów z sąsiadami oraz lokalnych tradycji dziejopisarskich (m.in. „Between Rus’, Byzantium, and the Nomads: Tmutarakan’ in the Narrative of the Rusian Primary Chronicle”, „Studia Ceranea”, t. 13, 2023; „A «Commonwealth of Interest» in the Rus’ian-Byzantine Treaty (ca. 944)”, „Studia Ceranea”, t. 11, 2021). Absolwent historii w ramach MISH na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2025 r. na Uniwersytecie Opolskim obronił rozprawę doktorską poświęconą obrazowi pograniczy domeny Rurykowiczów na kartach najstarszych zabytków historiografii ruskiej. Obecnie pracuje w Zakładzie Badań Źródłoznawczych i Edytorstwa Instytutu Historii PAN.
Powyższy artykuł jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.
Redakcja wyraża zgodę na kopiowanie i przedrukowywanie tylko całości artykułu pod warunkiem zamieszczenia imienia i nazwiska autora, informacji o nim oraz informacji o źródle (link do wczesneśredniowiecze.pl).
Portal prowadzony przez
Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnieul. Kostrzewskiego 1, 62-200 Gniezno
t: 61 426 46 41
e: wczesnesredniowiecze@muzeumgniezno.pl