Co można znaleźć na strychu? Egzotyczne odkrycie w Biłgoraju

Co można znaleźć na strychu? Egzotyczne odkrycie w Biłgoraju
Naczynie kultury Chimú odkryte w Biłgoraju. Widoczny zagadkowy otwór. Fot. Konrad Grochecki
 

W drugiej połowie 2020 roku do Muzeum Ziemi Biłgorajskiej przekazano kilkanaście fragmentów rozbitego naczynia, które wstępnie zidentyfikowano jako wytwór sztuki ludowej. Dopiero gdy do jego rekonstrukcji przystąpił archeolog Konrad Grochecki, okazało się, że do zasobów muzeum trafił unikatowy w skali europejskiej eksponat: naczynie prekolumbijskiej kultury Chimú. 

Naczynie to przykład ceramiki typowej dla wspomnianej kultury, rozwijającej się na zachodnim wybrzeżu Ameryki Południowej w okresie od X do XV w., ale i w ogóle dla kultur funkcjonujących na obszarze tego kontynentu przed odkryciem Nowego Świata przez Krzysztofa Kolumba. Uwagę zwraca czarna barwa naczynia, która nie jest wynikiem użycia farby, ale sposobu jego wypalenia bez dostępu powietrza, a więc za pomocą tzw. techniki redukcyjnej. Ma ono wysokość około 30 cm, zaś najdłuższa szerokość brzuśca wynosi około 25 cm. Tę jego część ozdobiono ornamentem geometrycznym złożonym ze zwielokrotnionych półokręgów wypełnionych skośnymi pasami i niewielkimi okręgami. Najciekawsza jednak jest wysoka i wąska szyjka połączona z plecami siedzącej na brzuścu misternie wykonanej postaci trzymającej w dłoniach najprawdopodobniej instrument muzyczny. Owe połączenie tworzące uchwyt to element charakterystyczny dla naczyń ceramicznych kultur prekolumbijskich z obszaru dzisiejszego Peru. Ze względu na jego podobieństwo do pałąkowatego kształtu strzemienia, garnki te nazywane są naczyniami ze strzemieniowatym wylewem. Jak wytwarzano tak skomplikowane przedmioty? Otóż ich korpus odciskano w formie, następnie „doklejano” ręcznie wykonane przedstawienia figuralne, a wszelkie nierówności wygładzano. 

Naczynie kultury Chimú odkryte w Biłgoraju. Fot. Konrad Grochecki.
Naczynie kultury Chimú odkryte w Biłgoraju. Fot. Konrad Grochecki.

To jeszcze nie koniec niespodzianek. Oko przykuwa zagadkowy otwór umieszczony w górnej partii brzuśca, tuż pod szyjką, na tylnej stronie naczynia. Jak zdradził nam Konrad Grochecki, jest to przypuszczalnie mechanizm gwizdka, co oznacza, że w naczyniu można widzieć specyficzny rodzaj instrumentu muzycznego. „Gwiżdżący” dźwięk wydobywano z niego poprzez dmuchanie w dzióbek/wylew lub też przechylając naczynie z boku na bok po uprzednim napełnieniu go do połowy wodą. 

Wszystkie opisane cechy są reprezentatywne dla ceramiki wytwarzanej w masowych ilościach w obrębie kultury Chimú – jest to termin stylistyczny obejmujący kulturę materialną wytwarzaną w Królestwie Chimor. Było ono największym i najlepiej prosperującym państwem w tzw. późnym okresie przejściowym (lata 1000-1476) i dlatego uważane jest za drugie najważniejsze imperium zbudowane na terenie Andów. Pierwsze miejsce zajmują oczywiście słynni Inkowie, którzy około 1470 r. podbili Chimú, ale przejęli od nich architekturę, sztukę oraz podejście do polityki regionalnej. 

W szczytowym okresie rozwoju, czyli ok. 1400 r., obszar wpływów Chimú rozciągał się na długości ok. 1300 km wzdłuż północnego wybrzeża peruwiańskiego. Początkowo swój sukces zawdzięczali umiejętnościom rolniczym i organizacyjnym, gdyż potrafili zbudować rozległy system nawadniający składający się z kanałów, zbiorników i studni. Jednak potęgą regionalną stali się w wyniku udanych kampanii wojennych oraz stworzenia skutecznego systemu ściągania danin od podbitych ludów. Stolicą pozostawało niezmiennie Chan Chan, uważane dziś za największe miasto prekolumbijskie (25 km² powierzchni), położone u ujścia rzeki Moche do Oceanu Spokojnego w pobliżu dzisiejszego miasta Trujillo, czyli w miejscu, z którego Chimú rozpoczęli swa ekspansję na północ i południe. 

Pozostałości pałaców królewskich w Chan Chan. Źródło: <a href='https://en.wikipedia.org/wiki/Chan_Chan#/media/File:Chan_Chan_Archaeological_Zone-110903.jpg' rel='noopener'>domena publiczna</a>.
Pozostałości pałaców królewskich w Chan Chan. Źródło: domena publiczna.

Chan Chan pełniło wiele funkcji: kulturalną, ekonomiczną, polityczną, religijną i administracyjną. Jego układ urbanistyczny odzwierciedla zróżnicowanie społeczne mieszkańców. Biedniejsi z nich mieszkali na jego obrzeżach, natomiast w centrum wznosiły się monumentalne kompleksy pałacowe, zwane cytadelami (ciudadelas). Budowano je z suszonej cegły adobe i pokrywano tynkiem błotnym oraz płaskorzeźbami zwierząt, a dodatkowo zaopatrzono w istny labirynt wąskich i długich korytarzy, w których łatwo jest się zgubić, co – jak się podejrzewa – miało pełnić dodatkową rolę zabezpieczającą. Ta plątanina przejść prowadzi do pomieszczeń zamkniętych oraz przestrzeni otwartych o różnym przeznaczeniu – do sal audiencyjnych i ceremonialnych, magazynów na gromadzone daniny. Cytadela była domem władcy za życia i jego grobowcem po śmierci – tu umieszczano jego zmumifikowane ciało. Każdy nowy król budował od podstaw swój własny pałac, własne bogactwo i reputację, co mogło napędzać politykę stałego podboju uprawianą przez Chimú. Świadczy o tym m.in. obserwowany na przestrzeni wieków wzrost rozmiarów pałaców, a zwłaszcza ich części magazynowych. W 1986 r. Chan Chan zostało włączone na listę światowego dziedzictwa UNESCO i obecnie wyodrębnione jest jako strefa archeologiczna. 

Chimú słynęli z wysoko rozwiniętego rzemiosła, nie tylko garncarskiego – powodzeniem cieszyły się ich ozdoby i inne ekskluzywne przedmioty (kielichy, talerze, grzechotki) wykonane z miedzi, brązu arsenowego, złota i srebra, a także tkaniny produkowane z bawełny lub wełny i ozdobione piórami czy metalowymi aplikacjami. Rzemieślnicy zamieszkiwali głównie w Chan Chan, gdzie wytwarzali swe wyroby w warsztatach kontrolowanych prawdopodobnie przez administrację państwową. Monopol władców na towary luksusowe umożliwiał im prowadzenie ożywionej wymiany handlowej i sprowadzanie np. z obszarów dzisiejszego Ekwadoru wyjątkowo dekoracyjnych muszli małży Spondylus, zwanych w języku polskim zawiaśnikami. Do orszaku królewskiego należał specjalny urzędnik, którego najważniejsze zadanie obejmowało sypanie proszku z rzeczonych muszli przed władcą. Ów oryginalny „czerwony dywan” miał w ten sposób podkreślić jego wielkość i towarzyszący mu splendor. Legendarne bogactwa stały się poniekąd przekleństwem Chimú, ponieważ Inkowie podczas ich poszukiwań niemal doszczętnie zniszczyli pałace królewskie.

Kołnierz kultury Chimú z bawełny i paciorków wykonanych z muszli małży Spondylus i kamieni (XII-XIV w.). Źródło: <a href='https://en.wikipedia.org/wiki/Chimor#/media/File:Collar_MET_DP216742.jpg' rel='noopener'>domena publiczna</a>.
Kołnierz kultury Chimú z bawełny i paciorków wykonanych z muszli małży Spondylus i kamieni (XII-XIV w.). Źródło: domena publiczna.

A jak szczątki naczynia z tak odległego i egzotycznego zakątka świata trafiły do Biłgoraja, niewielkiego miasta w południowo-wschodniej Polsce? Według darczyńcy odkryto je w jednej z pobliskich miejscowości na strychu domu należącego w czasach przedwojennych do pracownika ówczesnej poczty. Jest to tyle ważne, że naczynie znajdowało się w paczce pocztowej, której dostarczenie uniemożliwił wybuch drugiej wojny światowej. Niestety ani jej adresat ani nadawca pozostają nieznani. Można domyślać się, że zawartość przesyłki ma związek z pobytem licznych Polaków w Peru, do którego przybywali od drugiej połowy XIX w. i pracowali dla tamtejszego rządu jako specjaliści w dziedzinie inżynierii lądowej i kolejowej, geografii, geologii, biologii, architektury, górnictwa czy drogownictwa. Najbardziej znanym pozostaje Ernest Malinowski (1818-1899), budowniczy linii kolejowych i fortyfikacji, uznany przez Peruwiańczyków za bohatera narodowego. Jednym z Polaków, który ruszył wówczas „za chlebem” do Ameryki Południowej, był inżynier Władysław Kluger (1849-1884), projektant i budowniczy m.in. Kolei Transandyjskiej, ale i badacz kultur prekolumbijskich. Przeprowadził badania wykopaliskowe na cmentarzysku w pobliżu Limy, kolekcjonował również zabytki kultur prekolumbijskich, których część znajduje się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. 

Zarówno Konrad Grochecki, jak i Marek Majewski, dyrektor Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, mają nadzieję, ze rozgłos towarzyszący temu niecodziennemu odkryciu przyczyni się do „wyjaśnienia zagadki, w jaki sposób naczynie to trafiło na nasze tereny”. W przyszłości zostanie ono poddane szczegółowych badaniom, które uściślą jego chronologię i funkcję, ale zanim to nastąpi możecie je zobaczyć na wystawie stałej we wspomnianym muzeum w Biłgoraju. 

 

ES


archeologia życie codzienne odkrycia kultury prekolumbijskie